A.D. 1124/1125 | Architektura Sakralna Pomorza Zachodniego
Dziś poniedziałek , 20 listopada 2017 r.

MISJA CHRYSTIANIZACYJNA - A.D. 1124/1125

Św. Otton - fragment ołtarza

Rozpoczęcie misji chrystianizacyjnej w tak złożonych warunkach politycznych wymagało uprzedniej zgody papieża Kaliksta II i cesarza Henryka V. Po uzyskaniu przychylności obu monarchów, biskup Otton rozpoczął niezwłoczne przygotowania, które przeprowadzał niezmiernie skrupulatnie, bogatszy doświadczeniem zakończonej fiaskiem misji eremity Bernarda, który swym ewangelicznym ubóstwem nie podbił serc Pomorzan.
 
"Gorliwie więc starał się o to, by było widoczne, że nie tylko nie potrzebuje niczego od nich, lecz sam jest bogaty i że bynajmniej nie chce zdobyć bogactw dla siebie, lecz raczej ich samych dla Boga. Przybrawszy zatem odpowiednich kapłanów i zaopatrzywszy ich hojnie na drogę, kazał im zabrać ze sobą w odpowiedniej ilości mszały, inne księgi, kielichy, szaty liturgiczne oraz wszystkie przybory mszalne, których wśród ludów pogańskich znaleźć nie było można. O tym wszystkim pomyślał, aby nie wydawało się, iż wierny rolnik bez narzędzi wyszedł na rolę Pana swojego. Szaty także i materiały drogocenne, a także inne podarunki odpowiednie dla osób znakomitych i bogatych ewangelista szczery i roztropny zabrał na drogę ewangelii, by przypadkiem nie wydawało się, iż z powodu swego ubóstwa głosi poganom Ewangelię, lecz że dla nowej winnicy swoje raczej przynosi szczepy aniżeli pożąda cudzych".
(Herbord II 7)
 
Szczegółowy opis biografa ukazuje niesamowity wręcz zmysł organizacyjny Ottona, który nie zaniedbał niczego co w przyszłości mogłoby spowodować utrudnienia. Misja wyruszyła z Bambergu wiosną 24 kwietnia 1124 roku, kiedy szlaki komunikacyjne stały się już przejezdne. Zabrawszy ze sobą 20 kapłanów Otton skierował się ku granicom Polski. Droga jego wiodła przez Czeski Las do opactwa Kladno, następnie przez opactwo Sadska do grodu Miletin, w pobliżu miasta Hradec Kralove, gdzie został podjęty przez księcia czeskiego Władysława I. Po krótkim postoju Misja wyruszyła do miejscowości Niemcza nad Ślężą. Stąd eskortowany już przez drużynę książęcą dotarł Otton do Gniezna.
  
"Książę więc Bolesław dowiedziawszy się o przybyciu męża Bożego, płakać jął ze szczęścia; następnie wyszedłszy z całym duchowieństwem i ludem umiłowanemu ojcu boso zabiegł drogę. Przyjął go z tak wielką pobożnością, iż kazał nawet swoich małych synów wynieść mu naprzeciw i całować jego stopy; ze łzami też prosił, by umocnił ich swym świętym błogosławieństwem przez włożenie rąk.(...) On też umiłowanego ojca Ottona zatrzymał u siebie przez trzy tygodnie w biskupstwie gnieźnieńskim, w domu Jakuba, prepozyta kościoła katedralnego, który później został biskupem; uczynił to zaś dlatego, by mógł kosztować słodyczy jego nauki i przygotować dlań wszystko do owej podróży".
(Ebo II 4)
 
Okres pobytu Ottona w Gnieźnie wypełniony był zapewne rozmowami z Bolesławem na temat zasięgu terytorialnego misji. Miała ona objąć tereny położone na wschód od Odry łącznie z wyspą Wolin i Szczecinem. Z hierarchią kościelną natomiast ustalono przyszłą przynależność metropolitalną mającego powstać biskupstwa pomorskiego, o które zabiegał sam książę pomorski Warcisław I. Wtedy też zapadła decyzja o odesłaniu dwóch kapłanów niemieckich i zastąpieniu ich trzema duchownymi polskimi. W śród nich źródła wymieniają Wojciecha, późniejszego tłumacza, doradcę i kapelana biskupa Ottona. Zapewne był on również reprezentantem interesów książęcych.
 
Nie wiadomo kiedy dokładnie Otton opuścił Gniezno. Źródła podają jednak, że w eskorcie 60 zbrojnych dotarł do granicznego grodu Ujście. Następnie spotkał się z księciem Warcisławem, który wyjechał mu na przeciw. Po trzydniowym postoju Otton skierował swe kroki do Pyrzyc - pierwszego na Pomorzu Zachodnim ośrodka swej działalności misyjnej. O wyborze tego grodu zadecydował jego rolniczy charakter i niska gęstość zaludnienia regionu. Nie spodziewano się tu większego oporu i liczono na pierwsze sukcesy misji.
 
"Ledwo biskup dobył głosu, by mówić kazanie, oto jacyś ludzie, którzy niedaleko miasta byli osiedli, pod wpływem natchnienia Bożego, w dużej ilości biegli jakby w zawody, by przyjąć łaskę chrztu świętego. (...) Udzielił im chrztu wszystkim, których tam zastał i dopiero wtedy wkroczył do Pyrzyc; wygłosiwszy zaś kazanie ochrzcił około pięciuset osób obojga płci".
(Wolfger z Prüfeningu II 4)
 
W Pyrzycach przebywał Otton od 2 do 20 czerwca 1124 roku, poświęcając czas i wysiłek na głoszenie kazań. W celu utrwalenia zasad nowej wiary, na Wzgórzu Chramowym, w miejscu zburzonej świątyni Swarożyca, wzniósł drewnianą świątynię misyjną i pozostawił jednego z misjonarzy by kontynuował chrystianizacyjne dzieło. 24 czerwca dotarł Otton do książęcego grodu Kamienia. Poparcie małżonki Warcisława Heilii i możnowładców, którzy stanowili dwór książęcy sprawiło, że również tu Otton nie napotkał żadnego oporu. Okoliczna ludność gromadziła się tłumnie w miejscach publicznych i po wysłuchaniu katechez przyjmowała chrzest. Według Wolfgera z Prüfeningu podczas trzymiesięcznego pobytu w Kamieniu, Otton przygotował i ochrzcił ogółem ok. 3500 osób obojga płci. Przygotowanie tak wielkiej masy ludzi wymagało wielkiego zapału i sprawności organizacyjnej.
 
"Wzniósłszy zaś trzy chrzcielnice tak zarządził, że w jednej on sam chrzcić będzie tylko mężczyzn i chłopców, w innych zaś inni kapłani osobno niewiasty, osobno mężczyzn. Z tak wielką także starannością, z tak wielka czystością i powagą według pouczeń najlepszego ojca odbywały się obrzędy sakramentalne, że nic niestosownego, nic wstydliwego, nic, co by komuś z pogan mniej mogło się podobać, nigdy się tam nie zdarzyło. Albowiem wielkie kadzie głębiej kazał umieścić w ziemi, tak że brzegi kadzi sięgały człowiekowi do kolan albo jeszcze mniej wystawały z ziemi; a kiedy napełniono je wodą, łatwe było do niej wejście. naokoło kadzi kazał rozciągnąć zasłony przy pomocy wbitych słupów i naciągniętych linek, aby parawan niby wieniec ze wszystkich stron opasywał kadź; przed kapłanem zaś i pomocnikami, którzy stojąc obok z jednej strony dokonywać mieli obrzędów sakramentu, zwieszało się prześcieradło przewiązane linką. W ten sposób pod każdym względem dbano o skromność, aby nic płaskiego czy nieprzystojnego nie wytykano w związku z sakramentem i aby znaczniejsze osoby nie usuwały się od chrztu ze względu na wstydliwość. Kiedy więc tłumy przybywały na miejsce nauk religijnych, biskup do wszystkich wspólnie wygłosił kazanie, następnie jedną płeć od drugiej oddzielił ustawiając po lewej lub prawej stronie i pouczywszy o prawach wiary namaścił olejem, po czym polecił się im udać do jednej lub drugiej chrzcielnicy. Kiedy więc przybyli już przed zasłonę, pojedynczo już tylko ze swoimi rodzicami chrzestnymi wchodzili dalej. I zaraz szatę, którą przystępujący do chrztu był odziany, oraz świecę woskową, kiedy ów wstępował do wody, odbierali rodzice chrzestni; trzymając ją przed swym obliczem czekali, aż będą mogli ją oddać wychodzącemu z wody. Kapłan zaś, który stał przy kadzi, skoro usłyszał raczej niż zobaczył, że ktoś znajduje się w wodzie, uchyliwszy nieco zasłony przez potrójne zanurzenie głowy dokonywał aktu owego sakramentu; po namaszczeniu zaś krzyżmem świętym na głowie i po nałożeniu białej szaty odsuwał zasłonę i kazał ochrzczonemu wyjść z wody, a rodzice chrzestni okrywali go szatą, którą trzymali, i wyprowadzali. Taki był u nas sposób, taki obrządek, taki rytuał udzielania chrztu mężom, niewiastom i podrosłym chłopcom, których kapłani nie mogli zanurzać do wody i to zarówno w Pyrzycach, jak też w innych miastach i grodach, gdziekolwiek mnóstwo ludu zmuszało nas do zatrzymanie się".
(Herbord II 16)
 
Zgodnie z tradycją chrześcijańską po obrzędach sakramentalnych odbywała się agapa, na której wspólnie świętowano. Była to doskonała okazja by możnych obdarować podarkami, które miały przypominać ów uroczysty dzień. Zapewne były to dewocjonalia (np. odkryte niedawno bursztynowe krzyżyki, przenośne ołtarzyki itp.). Tradycja chrześcijańska splotła się tu w wyjątkowy sposób z tradycją pomorskiej gościnności służąc jeszcze bardziej owocności misji. Widzialnym znakiem przeprowadzonej chrystianizacji miasta stał się pobudowany, podobnie jak w Pyrzycach. drewniany kościół pw. Najświętszej Maryi Panny, na miejscu którego stanęła niebawem romańska katedra.
 
Wieść o wydarzeniach kamieńskich i sukcesach misji dotarła szybko do położonego niedaleko Wolina, wywołując nieprzychylne nastroje wśród mieszkańców tego ludnego i bogatego miasta. Mając w pamięci nieudaną misję Bernarda „Hiszpana”, wyśmiewano Kamienian, zarzucając im głupotę oraz zdradę dziedzictwa przodków poprzez dawanie posłuchu obcym czarownikom i oszustom. Nieprzychylność Wolinian i przewidywane trudności skłoniły Ottona do podjęcia szczególnych środków ostrożności. Wymógł na Warcisławie ochronę zbrojną oraz prawo zamieszkania w jego domu książęcym w Wolinie. Pod koniec sierpnia udał się statkiem w górę rzeki Dziwny. Wolinianie od samego początku dali mu odczuć swą wrogość a jednocześnie przywiązanie do swojej tradycji i pogańskich wierzeń.
 
"Ilekroć bowiem wystąpił publicznie, by głosić kazanie, można było widzieć, jak barbarzyńcy z kijami i mieczami, jak kogo przypadek uzbroił, na wyścigi wypadali i jedni obrzucali błotem, inni miotali gęsto kamieniami, zgrzytali zębami, krzyczeli jeden przez drugiego, tak iż widocznym było, że wszyscy podobnie sprzysięgli się na śmierć jednego człowieka, nie pomijając żadnego sposobu szkodzenia mu".
(Wolfger z Prüfeningu II 5)
 
Porywczy mieszczanie nie zważając na obecność zbrojnych książęcych opanowali siedzibę książęcą, ugodzili kijem w pierś biskupa, aż ten padł omdlały na ziemię i następnie wypędzili Ottona poza bramy miasta. Wtedy też na przeciąg tygodnia misja schroniła się na przeciwległym brzegu rzeki oczekując na przebieg wypadków. Otton spodziewał się, że po tym godnym pożałowania zdarzeniu Wolinianie zastanowią się nad skutkami, zwłaszcza ze względu na obawę przed gniewem Warcisława i księcia polskiego, który przecież patronował tej misji. Istotnie po kilku dniach przybyli przedstawiciele patrycjatu miejskiego usprawiedliwiając postawę ludu i oświadczając, że skłonni są do wysłuchania biskupich nauk jeżeli najpierw uczynią to mieszkańcy Szczecina. Postawa Wolinian zmieniła plany Ottona, ale jednocześnie była dla niego szansą, którą później skrupulatnie wykorzystał. Z początkiem października udał się statkiem do Szczecina. Pod osłoną nocy wszedł do miasta i natychmiast udał się do rezydencji książęcej.
 
"W tym mieście przebywał nieprzerwanie przez dziesięć tygodni i nie przestawał głosić im słowa żywota. Lecz zatwardziałe pogaństwo nie chciało przyjmować ani słuchać nauki wiary. Każdej soboty występował publicznie z kazaniem odziany w kapłańskie szaty zarówno dlatego, aby nadać mowie większej powagi, jak i dlatego, by dzikie serca pogan ugłaskać śnieżnobiałym widokiem. Atoli plemię barbarzyńskie trwając w swojej dotychczasowej niewierze zwróciło się swoim zwyczajem do kijów i kamieni, tak że wiele razy rzuciło się na świętego kapłana".
(Wolfger z Prüfeningu II 8)
 
Powtórzyły się więc wypadki jakie miały miejsce w Wolinie. Ta wroga reakcja mieszczan podsycana była zapewne przez kapłanów pogańskich, dla których obecność misjonarza i nowa wiara była największym zagrożeniem ich dalszej egzystencji. Pewien wyłom uczyniło dwóch młodzieńców, synów bogatego właściciela ziemskiego Domasława, którzy potajemnie zaczęli odwiedzać biskupa i w końcu przyjęli chrzest. Za ich przykładem nawróciła się cała rodzina wraz z domownikami i czeladzią, w sumie około pięciuset osób. W międzyczasie Otton wysłał do Bolesława Krzywoustego posłów by ci poinformowali księcia o zaistniałych trudnościach. Po powrocie obwieścili:
 
"Pan nasz uniósł się słusznym gniewem, ponieważ dowiedział się, iż biskup doznał pewnych krzywd, poleca jednak, aby w przyszłości nie spotkała go żadna przykrość. W przeciwnym razie sam jak najspieszniej przybędzie z wojskiem i zwyczajem zwycięzców surowo ich ukarze. Jeżeli zaś zgodzą się słuchać biskupa i przyjąć Słowo Boże, nie doznają od niego, ani od żadnego z jego ludzi niczego złego, lecz podobnie jak pozostali chrześcijanie z trwałego pokoju korzystać będą".
(Wolfger z Prüfeningu II 10)
 
Interwencja Krzywoustego przesądziła sprawę chrystianizacji Szczecina i okolicy, pośrednio zaś także opornego Wolina. Ośmielony tym Otton rozpoczął dzieło misyjne od zniszczenia obiektów pogańskiego kultu, poczym przystąpił do właściwej ewangelizacji i zakończył ją masowym chrztem. W Szczecinie istniał najważniejszy dla Pomorza ośrodek kultu Trzygława. Tutaj też na grodowym wzgórzu stały w niedalekiej odległości od siebie dwie bogato zdobione i wyposażone kąciny (kontyny) - świątynie pogańskie. Niezwłocznie też przystąpił do stawiania drewnianych kościołów misyjnych. Pierwszy pod wezwanie św. Wojciecha męczennika stanął w obrębie grodu. Drugi wzniesiony na podgrodziu otrzymał imiona św. Apostołów Piotra i Pawła. Z początkiem grudnia 1124 roku Otton udał się statkiem kupca Wyszaka do dwóch większych osad rybackich: Gardźca leżącego w południowo-wschodniej części wyspy Uznam a następnie do Lubina na wyspie Wolin. W obu miejscowościach ochrzcił znaczną liczbę ludności, poświęcił zbudowaną tam kaplicę i powrócił do Szczecina. W połowie grudnia wyprawił się ponownie do Wolina. Powodzenia misji jak i wiadomość o groźbie Bolesława Krzywoustego oraz dane przez mieszczan słowo, sprawiły, że uroczyście powitano Ottona i cała społeczność przyjęła chrzest.
 
"Niezwłocznie też oddali w ręce biskupa jedną kontynę, w której wśród innych świętości znajdowała się owa ubóstwiana i czczona przez nich włócznia Juliusza Cezara. Wkrótce potem zbudował tam kaplicę na cześć błogosławionego Wojciecha; jako drugiego patrona przybierając błogosławionego Jerzego. (...)
Prócz tego inny także kościół przed bramom tegoż miasta zbudował i poświęcił ku czci błogosławionego Michała Archanioła i kazał tam umieścić siedzibę biskupią, lecz pieczę nad tym kościołem jeszcze za życia biskupa przejął pewien kapłan imieniem Wojciech, który na lądzie i na morzu był jego towarzyszem oraz w całej pielgrzymce współuczestnikiem i pocieszycielem."
(Wolfger z Prüfeningu II 16, 19)
 
Ku pewnemu zaskoczeniu właśnie oporny Wolin stał się siedzibą biskupstwa misyjnego, a Wojciech pełnomocnikiem Ottona i przyszłym biskupem pomorskim. Usankcjonowanie tego faktu nastąpiło jednak dopiero po zakończeniu misji. Praktycznie bez przeszkód mógł teraz Otton dokończyć chrystusowego dzieła. W końcu stycznia 1125 roku udał się do wsi Kłodona, położonej niedaleko dzisiejszego Trzebiatowa.
 
"Tam niezliczone mnóstwo ludzi nawrócone pierwszym jego kazaniem poddało się wierze chrześcijańskiej i biskup zbudował tam kościół ku czci Świętego Krzyża".
(Wolfger z Prüfeningu II 19)
 
Kolejnym etapem misyjnej podróży był ludny i bogaty Kołobrzeg, w którym już dawno zatarła się pamięć o świątobliwym biskupie Reinbernie a ludność wróciła do swych pogańskich bogów. Mimo to z życzliwością przyjęto Ottona i wnet po przyjęciu chrztu wybudowano kościół poświęcony czci Najświętszej Maryi Panny.
 
"W tej miejscowości biskup utracił pewnego diakona imieniem Herman. Utonął on mianowicie w przepływającej tam rzece i świętego biskupa i swoich współtowarzyszy pogrążył w wielkiej żałobie. Odprawiwszy zaraz obrzędy żałobne pochował kości pielgrzyma w zaszczytnym grobowcu w środku kościoła".
(Wolfger z Prüfeningu II 20)
 
Miejscowością, w której Otton zakończył swoją pierwszą misję chrystianizacyjną na Pomorzu Zachodnim, był prastary gród Białogard, zbudowany ongiś przez Krzywoustego podczas wyprawy pomorskiej w 1103 i 1107 roku. Tutaj również głosił kazania i udzielał sakramentów. Zbudował też kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Łącznie podczas tej misji przyjęło chrzest 22165 Pomorzan.
 
"Kiedy więc święty biskup zakończył już głoszenie kazań zamyślał wrócić do własnej diecezji, pożegnał wszystkich, których wykształcił w wierze Chrystusowej i podążył w kierunku Polski. Przebywszy rozległą głuszę dotarł zdrów i cały w licznym i kochającym towarzystwie do miasta zwanego Ujście. (...)
Stąd podążył do księcia polskiego, który przyjął go z niewiarygodną wprost i trudną do opisania czcią i radością." (...)
Wreszcie po wielu ukłonach, pożegnaniach, pocałunkach i innych dowodach miłości odprawiony w pokoju, pod opieką łaski Bożej z radością przybył do swoich".
(Wolfger z Prüfeningu II 20)
 
Misja zakończyła się całkowitym sukcesem religijnym - dla biskupa Ottona - a także politycznym - dla księcia Bolesława Krzywoustego i księcia pomorskiego Warcisława I. Księstwo pomorskie włączone zostało we wspólnotę krajów chrześcijańskich.
 


>
Pokaż Misja chrystianizacyjna św. Ottona - A.D. 1124-1125 na większej mapie

Św. Otton w Kamieniu - płycina z drzwi katedry szczecińskiej
Św. Otton w Szczecinie - płycina z drzwi katedry szczecińskiej
Odsłon: 7540
  
")); ")); sex geschichten porn tube pornolar sikis adult porno atakoy escort bahis siteleri Bixbet Betist Albet Mariobet "));